Kielce głównym sponsorem wyjazdu na ME Laser
szczegóły 1%
 Aktualności | Zapisy i treningi | Lekcje żeglarskie | Sponsorzy | FB | Kontakt | PGŚ | Liga Żeglarska | TV | Redakcja | [szukaj]
Zagle Kielce: Trening na Chańczy

Trening na Chańczy

2006-05-01,  Wojtek Kosmala   ...powrót do newsów

Dziś wybraliśmy się na Chańczę. Gdy przyjechaliśmy raczej nie zapowiadało się na jakiś wiatr. Gdy skończyliśmy taklować sprzęt zaczęło się rozwiewać. Trener zawołał nas do łódek abyśmy posprawdzali wszystkie ustawienia na żaglach.

Potem zaczęliśmy ćwiczyć wybieranie wody. Najpierw napełniliśmy jedną łódkę hektolitrami wody, usiedliśmy na burtach wpięci w pasy - ja z jednej, Diana z drugiej strony - i wywieszeni za burtę zaczęliśmy wybierać wodę czerpakami. To był tylko taki wstęp, bo później wybieraliśmy wodę w warunkach "bojowych", czyli pływając.

Następnie przyszedł czas na naukę szybkiego ściągania żagla - trzeba było jak najszybciej ściągnąć szoty nie puszczając rumpla. Zasiadłem więc w łodzi i się zaczęło.
Trener krzyczy: - szybciej, szybciej.
A ja ledwo co daje radę.

O godzinie 11:30 zeszliśmy na wodę. Zaczęło wiać i to bardzo porządnie.
Najpierw pływaliśmy po "śledziu" i między jedną, a drugą tyczką mieliśmy zrobić albo pięć "ruf" albo pięć "sztagów". Ostatecznie tak "dęło", że było to niewykonalne na tak krótkiej trasie.
Przystąpiliśmy więc do startów. "Dwie minuty do startu" - krzyczy trener. Patrzę skąd wieje wiatr ustawiam się przy właściwej boi (zresztą wszyscy tam się ustawili). Wtedy przyszedł szkwał i (bez komentarza) jestem 10 metrów od boi. Próbuje się podhalsować do boi ale moje miejsce zagrzała tam Diana. Na szczęście szybko ją stamtąd zdmuchnęło. I znowu stoję tam gdzie stałem. Start. W momencie startu zaczęło nieźle wiać, nie dałem rady tego wybalastować i trochę mnie zdryfowało.

Po tym wyścigu popłynęliśmy do brzegu. Nie było nam zbyt przyjemnie bo byliśmy cali mokrzy ale grunt, że było nam ciepło. Nieco się wysuszyliśmy, trener udzielił nam kilku wskazówek i znów wypłynęliśmy na wodę.

Zaczęliśmy trenować to, co żeglarze lubią najbardziej (oczywiście mówię to ironicznie) - kółka. Po zrobieniu ok. 50 kółek widać było pierwsze postępy. Potem ćwiczyliśmy balastowanie i wybieranie wody na bajdewindzie.

Następnie trochę zabawy czyli ślizg na pełnym. Zaczęło bardzo, bardzo wiać. Nasz trener miał lekkie trudności z wejściem w ślizg ale mu się to udawało. Diana ...no cóż - kilka pompek, miecz i ...ślizg. A ja nic nie musiałem robić - od razu pełny power i nawet miecza nie musiałem podnosić. Jestem chyba pierwszym człowiekiem, który latał na Optimiście. Ku naszemu zdziwieniu wiatrak, który stał na brzegu ani drgnął. Spłynęliśmy do brzegu, spakowaliśmy się i do domu.